Bez Niej nie biegam

Buenos Aires, ulice zupełnie puste, jest niedzielny poranek. Miasto budzi się bardzo leniwie, mi poszło z tym tylko trochę lepiej. Mimo bardzo wczesnej pory słońce jest już całkiem wysoko i ulice skąpane są w promieniach słonecznych. Wymarzone warunki na przebieżkę po obcym mieście. Czy może być piękniej?

Odpalam radio w telefonie, szukam jakiejś stacji licząc na lokalny folklor muzyczny..90.1, 90.2, 90.3 FM i co słyszę? Kamp! w kawałku Cairo!! Nasz polski Kamp! na argentyńskiej ziemi! Życie jest piękne! Bieganie jest piękne!

Wszystko to działo się w marcu zeszłego roku, a ja byłem na wakacjach, których uwieńczeniem miał być mój pierwszy maraton w Rzymie. Stacja, którą wtedy złapałem, nazywa się FM Delta i gra dobrą muzykę elektroniczną. Prawda jest jednak taka, że wtenczas sama ciekawość nowego miejsca poniosłaby mnie i do motywacji niepotrzebna byłaby żadna muzyka.

Tylko, ze muzyka znaczy w moim życiu bardzo dużo. Nie pełni tylko funkcji towarzyszącej. Ja muzykę po prostu kocham. Gdybym miał wybierać między utratą słuchu a nóg, musiałbym się dłużej zastanowić. Przepraszam za debilną retorykę - ja po prostu chcę biegać i słuchać muzyki w tym samym czasie.

Tylko czy muzyka pomaga? Jeśli sprawia, że czujesz się lepiej w czasie biegania, to znaczy, że Jej potrzebujesz. Nie wyobrażam sobie swoich przebieżek bez Niej. Sprawa wygląda jednak zupełnie inaczej, jeśli oczekujesz, że Twój bieg będzie czymś więcej niż relaksacyjną przebieżką. Chcesz przebiec 10km, 20km i więcej w zakładanym czasie? To musisz trzymać tempo, tj. ilość kroków na minutę. Nie możesz przyspieszać wraz z refrenem:

All I ever wanted
All I ever needed
Is here in my arms
Words are very unnecessary
They can only do the harm

Albo rozmarzać się przy:

Let’s get it on, oh baby
Let’s get it on, let’s love baby
Let’s get it on, sugar
Let’s get it on, woah

Dlatego podczas mojego biegu maratońskiego, który już w niedzielę, muzyki nie będzie. Tę chwilę mogę się poświęcić. Bieg maratoński to samotność i najlepiej wtedy wsłuchiwać się we własne kroki. A jedyne dźwięki w słuchawkach, to beznamiętne komunikaty z Endomondo – „42 kilometry w 3 godziny i 12 minut…”.
Trwa ładowanie komentarzy...